Duszpasterstwo Powołań Honoratki

Kobieta w drodze – rekolekcje wędrowne

Kobieta w drodze – rekolekcje wędrowne

Zostałam zaproszona na to wydarzenie na facebook'u, wysłałam informację przyjaciółce i więcej o tym nie myślałam. Po Golgocie Młodych przypomniała mi o tym inna koleżanka i powiedziała, że musimy jechać. Byłam ani na tak, ani na nie. Bliżej myślami mi było do wyjazdu na projekt wakacyjny do Chmielna, który czasowo się nakładał. Zgodziłam się jednak na rekolekcje. Już zostałyśmy zapisane, kiedy okazało się, że koleżanka, która tym się zajmowała nie może pojechać. Zadzwoniłam wtedy do mojej przyjaciółki i powiedziałam, że jedziemy do Zakopanego. Bardzo się cieszyłam, że jadę w góry, ponieważ kupiłam nowe buty i chciałam je przetestować.. :D

Co się wydarzyło w czasie tych kilku dni?

Nie wiedziałam, że może tak dużo :D

Pierwszą rzeczą jaką pamiętam było to, że jak wysiadłyśmy z autokaru w Zakopanym, to uściskała nas koleżanka, o której nie wiedziałyśmy, że będzie, a bardzo nas to ucieszyło. Potem nastąpiło przywitanie siostry Marzeny i br. Pawła, które było bardzo ciepłe, miłe i naturalne, choć widzieliśmy się pierwszy raz w życiu. Siostra Marzena, Natalia i brat Paweł dogadywali się jakby się znali dobrych kilka lat a jak się później dowiedziałyśmy, poznali się wszyscy dzień przed naszym przyjazdem. Było czuć, że są otwarci na działanie Ducha Świętego i to przynosi dobroć. Pierwsza kolacja i Msza święta. Było bardzo dobrze, tak rodzinnie już się zaczynało robić...

Duch Święty tak dobrał skład ludzi, którzy się tam znaleźli totalnie genialnie. Przyjechały tam same Umiłowane Córki Króla, a każda z nich inna. Uczy mnie to ciągle jak cudownie jesteśmy inni, a tak pięknie potrafimy się dogadywać, ponieważ jest Ktoś, kto nas łączy. Było to bardzo czuć, ponieważ inne osobowości i temperamenty, a świetnie się dogadywałyśmy. Każda z nas wniosła, coś swojego do tej naszej wspólnoty.

Kazania i konferencje br. Pawła były do mnie, Duch Święty w sposób tylko Sobie wiadomy działał. Dostałam odpowiedzi na pytania, których jeszcze nie zadałam!!

 

IMG_1821.JPG (301 KB)

 

Najbardziej dotknęła mojego serca adoracja Ikony Niepokalanego Serca Maryi. Nigdy jakoś tak nie przyszło mi do głowy, że tak można siąść patrząc na Matkę Bożą w tym pięknym wizerunku i oddawać Jej całe życie, aby Ona to niosła dalej do swojego Syna - niesamowite. W ogóle, to Pan się zatroszczył o takie szczegóły dla mnie ważne - chociażby ta przepiękna ikona, czy krzyż z San Damiano, który uwielbiam. Mogłoby się wydawać, że to przypadek, ale nie! Jezus mnie zaprosił do tej dużej Franciszkańskej Rodziny i teraz pokazuje mi Jej piękno. Uczę się tego ciągle, że trzeba tylko pozwolić Mu działać, a On wtedy DZIAŁA!

To były rekolekcje w Tatrach więc góry, a jak góry to szlaki, a jak szlaki to Rozmowy !! I to bardzo poruszające, mądre i głębokie. Można było w nich odkryć podstawową prawdę, że nikt nie wie co masz w głowie, dopóki tego nie powiesz drugiemu.

Co ja najbardziej cenię, to Bycie Tu i Teraz i to będąc tam dostałam. Wszyscy tam ze sobą BYLIŚMY! Każda z nas była ważna, to był tak genialny obraz Pana Boga i TATY zarazem. Będąc wśród tych ludzi nie można było przejść niezauważonym, bo każda z nas była ważna i potrzebna. Nie wyobrażam sobie, by którejś z nas miało by tam nie być.

Rekolekcje były o Kobiecie w drodze i mówiliśmy o kobietach, ale jedna wyraźniej odcisnęła się w moim sercu, a była to Matka Boża. Nie tylko adorowaliśmy ją w wizerunku ikony, ale także byliśmy u Niej jako Królowej Tatr, co było przepiękne i wierzę, że Ona sama nas tam chciała ugościć u siebie.

 

IMG_20180922_170631.jpg (654 KB)

 

Trudno było mi się pożegnać i wyjechać po skończonych rekolekcjach, a najtrudniej z siostrą Marzeną, którą bardzo polubiłam i dlatego odciągałam ten moment. Mam nadzieję, że pozawiązywane w górach relacje będą trwać, choćby w sposób duchowy.

Po ludzku powinnam być w Chmielnie, według Bożego planu, znalazłam się w Zakopanym. Zadziwia mnie Boża kreatywność.

Będąc tam, nie do końca rozumiałam, po co tam jestem... Teraz kiedy piszę to z perspektywy dwóch tygodni, zaczyna mi się to układać w jakąś spójną całość…

CHWAŁA PANU!!!

 

Magdalena